środa, 23 października 2013

Wesley Clark o nowej strategii USA na Bliskim Wschodzie

Przemówienie generała Wesleya Clarka wygłoszone 3 października 2007 roku w kalifornijskim klubie Commonwealth w San Francisco. 



(Wesley Clark jest emerytowanym generałem armii USA, oraz kandydatem na kandydata partii Demokratycznej w wyborach prezydenckich w 2004 roku. Był dowódcą NATO w Europie. Jest autorem kilku książek.)

11 września 2001 roku nie mieliśmy w Ameryce ani pomysłu, ani strategii reakcji na zamach na WTC. Byliśmy zaskoczeni. Nie wiedzieliśmy jednak, że za naszymi plecami odbywa się właśnie swoisty zamach stanu, który ma zmienić naszą strategię geopolityczną i naszą politykę międzynarodową.  Kilku zatwardziałych ludzi dokonało przewrotu w tym kraju i bez informowania nas o tym jakie są ich cele. 

Dziesięć dni po zamachu na WTC szedłem korytarzem Pentagonu, gdyż nie mogłem jakoś wytrzymać bez "matki armii". Poszedłem zobaczyć Donalda Rumsfelda, z którym współpracowałem w latach siedemdziesiątych. Zapytałem, jak się ma, on na to, że dobrze i że czytał moją książkę (zapewne chodzi o Waging Modern Wars, 2001) i że "nikt, żadne państwo nie będzie nam mówić kogo i kiedy możemy zbombardować. Nikt! Myślę, żeby nazwać to <płynną koalicją>. Co o tym myślisz?" Ale ja na to już nic nie powiedziałem, bo on uciął, że nie ma już czasu i odszedł. Szedłem do wyjścia korytarzem, kiedy zaczepił mnie jeden z członków Zjednoczonego Sztabu i zapytał, czy mam chwilę, bo chce pogadać. Zatrzymałem się, a on mnie pyta, czy wiem, że zaatakujemy Irak. A ja czemu? A on  na to, że nie wie. Zapytałem, czy udało się połączyć Saddama z 9/11, a on, że nie i że chyba chodzi o to, że że kogoś musimy zaatakować, bo nie do końca wiadomo kogo i że to jest trochę tak jak w tym starym powiedzeniu, że jeśli w obu rękach masz młotek, to musisz znaleźć gwóźdź. Dość mnie to zdziwiło. 


I potem zaatakowaliśmy Afganistan. Nawet mnie to ucieszyło, bo uważałem, że powinniśmy. No i kilka tygodni później natknąłem się na tego samego człowieka i pytam, czemu nie było ataku na Irak, czy to nieaktualne. A on na to, że jest dużo gorzej. Pokazał mi jakiś dokument i mówi, że to jest memo od Sekretarza Obrony, w którym jest napisane, że przez następne pięć lat zaatakujemy siedem różnych krajów i obalimy ich rządy. Irak, Libia, Liban, Syria, Somalia, Sudan i Iran. Zapytałem, czy to jest tajny dokument, a on na to, że tak, więc mówię, żeby mi tego nie pokazywał, bo chciałbym zachować swobodę mówienia o tym. 

Przez kilka miesięcy myślałem nad tym, co usłyszałem i nie mogłem pojąć o co chodzi. Nie mogłem też o tym mówić. Nie mogłem uwierzyć, że coś takiego mogło być prawdą, ale tak dokładnie się stało! Ci ludzie przejęli amerykańską politykę zagraniczną. Przypomniałem sobie wtedy spotkanie, jakie odbyłem z Paulem Wolfowitzem. W 2001 roku on był zastępcą Sekretarze Obrony, ale w 1991 roku był Podsekretarze Stanu, trzecią osobą w Pentagonie. Poszedłem go odwiedzić jako jednogwiazdkowy generał i dowodzący Centrum Szkoleniowym. Przywitaliśmy się i ja mówię, że musi być pan chyba zadowolony z naszych postępów podczas akcji Pustynna Burza. A on na to, że nie zupełnie, bo powinniśmy pozbyć się Saddama. Ale dowiedzieliśmy się z tej akcji, że możemy użyć wojsk na Bliskim Wschodzie i Rosjanie nic nie zrobią. To jest lekcja warta zachodu. Musimy teraz szybko zabrać się za pozostałe państwa. Mamy pewnie z dziesięć lat, żeby poczyścić te tematy i pozbyć się rządów wspierających Rosjan, zanim pojawi się jakieś następne supermocarstwo zdolne się przeciwstawić.

Paul Wolfowitz

Ja wtedy dopiero co wróciłem z pustyni i od dłuższego czasu nie zastanawiałem się nad geopolityką, a on mi serwuje coś takiego. Takie rzeczy się pamięta, bo to zmienia jakby zastosowanie armii. Czyli armia nie będzie już do powstrzymywania konfliktów, tylko będziemy teraz podbijać kraje i obalać rządy? W głowie mi się zakręciło, ale odłożyłem to na bok. 

Ten kraj został przejęty przez ludzi z nową strategią: Wolfowitz, Rumsfeld, Cheny, i kilku jeszcze ludzi z organizacji Nowy Wiek Ameryki. Oni chcą byśmy zdestabilizowali Bliski Wschód i zaprowadzili nad nim całkowitą dominację. 

I co, czy kiedyś nam o tym powiedzieli? Czy któryś z nich wyszedł, by przedstawić ten plan w Kongresie, żebyśmy mogli o nim podyskutować, czy była narodowa debata. Nic z tych rzeczy! I nie ma nadal. Dlatego przegrywamy w Iraku! Bo na Bliskim Wschodzie wszyscy to wiedzą. Nasi watażkowie nie mogą się doczekać, żeby zakończyć Irak i przenieść się do Syrii. Oni widzą nasze legiony maszerujące przez kraje Arabów. 

Nie dlatego Amerykanie głosowali na Busha i wybrali go na prezydenta. Nie to obiecywał. Bush obiecywał ostrożną politykę zagraniczną i nie wtrącanie się w interesy innych krajów. No i mamy Busha w Afganistanie i Iraku. To jest niepojęte! Problemem nie jest to, co się ciągle omawia, czyli ilu żołnierzy mamy w Iraku. Nie gniewajcie się na swoich senatorów z partii Demokratycznej, bo oni nie mogą nic w tej sprawie zrobić. A jeśli jesteś Republikaninem nie miej pretensji do Demokratów, że nawołują do zmniejszenia obecności wojskowej. To w ogóle nie o to chodzi! Nie ważne, czy jesteś Demokratą, czy Republikaninem. Jeśli jesteś Amerykaninem powinieneś martwić się o naszą strategię wojskową w tym regionie. Pytanie brzmi: czemu tam jesteśmy, co chcemy osiągnąć, dlaczego nasi żołnierze tam umierają?

-------------
Zobacz także:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz